Branża wiatrowa: Plan rządu zbyt optymistyczny, realizacja niemożliwa
– KPEiK przewiduje 14,6-14,8 GW z wiatru na lądzie w 2030 roku, podczas gdy obecnie mamy 11,2 GW. Nawet w mniej ambitnym scenariuszu oznacza to ok. 40 projektów o mocy ok. 100 MW, które powinny zostać doprowadzone do statusu gotowości do budowy w 2028 roku. Nie sądzę, żeby było to realne. Byłbym szczęśliwy, gdyby udało się zrealizować połowę z tego – powiedział COO Ignitis Renewables Jacek Wojerz podczas sesji "Wiatr na lądzie – efektywność i bariery" w trakcie XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2026 w Katowicach.
Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) Szymon Kowalski dodał, że plany Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) zakładają 10 GW nowych mocy wiatrowych do 2035 r.
– Jeśli wszystkie obowiązujące dziś ograniczenia zostaną utrzymane, to 3 GW w tym terminie będą sukcesem – przekonywał.
Wiceszef PSEW zwrócił uwagę, że jeżeli nałożymy na siebie wszystkie ograniczenia, to obszar Polski, gdzie można postawić wiatraki to 170-350 km2, czyli od 0,5% do 1% powierzchni kraju, i to nie wliczając miejsc, gdzie na elektrownie wiatrowe nie zgodzi się społeczność lokalna.
– A większość z tych ograniczeń nie ma nawet charakteru ustawowego – wskazał.
Bariery energetyki wiatrowej
Wiceprezes i Regional Manager na Europę Centralną w European Energy Olga Sypuła wymieniła wśród najważniejszych barier energetyki wiatrowej na lądzie wojskowe strefy niskich przelotów, w których pozostaje większa część Polski oraz nowe wytyczne Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska dotyczące monitoringu ptaków.
Prezes OX2 Polska Tomasz Guzowski dodał, że w polskich warunkach permitting i development projektów wiatrowych to nawet 8 lat.
– Najważniejszą zmianą konieczną do wprowadzenia jest równoległe prowadzenie procedur, np. zmian planistycznych i postanowień środowiskowych – powiedział.
Przedstawiciele branży wiatrowej mieli rozbieżne opinie na temat tego, czy tzw. ustawa sieciowa UC84, która weszła niedawno w życie, może poprawić sytuację.
– Ustawa sieciowa w praktyce nic nie zmieni – oceniła Sypuła.
W ocenie Kowalskiego ta ustawa to krok w dobrą stronę, ale "trochę rozwiązujący problem sprzed 5 lat".
Z kolei wiceprezes Tauron Polska Energia ds. zarządzania majątkiem i rozwoju Michał Orłowski uznał, że choć w przypadku ustawy wciąż istnieją wątpliwości interpretacyjne, to mimo wszystko może być "game changerem".
– Od końcówki tego roku powinniśmy zobaczyć jej efekty w postaci uwolnionych mocy przyłączeniowych – wskazał.
Według niego, ustawa docelowo zwiększy barierę wejścia, ale będzie większa szansa, że projekt, który zawnioskuje o przyłącza, faktycznie powstanie.
– Obecnie mamy wydanych 110 GW przyłączeń dla fotowoltaiki i 100 GW dla magazynów energii, z których według szacunków do 2030 roku powstanie kilka gigawatów. Żyjemy w urojonym świecie, gdzie w wydanych przyłączach widzimy wielokrotnie więcej mocy niż kiedykolwiek powstanie. Z perspektywy systemu elektroenergetycznego [ustawa UC84] to korzystne rozwiązanie – podsumował Orłowski.